Natalia Burnagiel rozwija swoją pasję, ale przede wszystkim napędza grą na skrzypcach piłkarskich kibiców. Nasz gość swoją grą na instrumencie podbija stadiony i staje się coraz bardziej rozpoznawalny. Wiele osób chwali poczynania naszej rozmówczyni, którą znamy z mediów społecznościowych pod profilem „nataliab.violin”. Kiedy zaczęła się muzyczna przygoda młodej dziewczyny i jakie towarzyszą jej emocje na płycie boiska? Z jakimi marzeniami wchodzi w ten świat muzyczno-piłkarski studentka Akademii Muzycznej we Wrocławiu?
Wiktor Cyran, igol.pl: Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? Dlaczego padł wybór na skrzypce?
Natalia Burnagiel: Moja przygoda z muzyką zaczęła się w święta Bożego Narodzenia, gdy kolędnicy chodzili po domach. Wtedy zobaczyłam dziewczynę, która grała na skrzypcach. Powiedziałam mojej mamie w wieku pięciu lat, że ja chcę grać na skrzypcach. Tak, to było trochę randomowe, ale ja wiedziałam od tego momentu, że chcę grać na skrzypcach. Świetnie, że będziesz miała swoje zajęcie – powiedziała moja mama.
Według mamy miała to być dziecięca zajawka, która minie. Jednak nie stało się tak. Najpierw zaczęłam chodzić na lekcje prywatne. Później zaczęłam uczęszczać do szkoły muzycznej i tak toczy się to dalej. Dzisiaj studiuję już na czwartym roku na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.
Masz swój popisowy lub ulubiony utwór, który wykonujesz?
Mam bardzo dużo ulubionych utworów i w ogóle lubię grać muzykę z różnych gatunków. Nie mam tak, że próbuje tylko jednego gatunku, lecz jest ich bardzo dużo. Jestem otwarta na różne gatunki muzyczne.
Lubię występować na przykład z utworami Lindsey Stirling, na przykład „Crystallize” lub „Carol off the bells”. To są utwory, które ja słuchałam praktycznie od dzieciaka. To była taka moja idolka. Z Vanessą May mam tak samo. Jeśli chodzi o klasykę podam za przykład 24 Kaprys Paganiniego.
Wyświetl ten post na Instagramie
Występujesz na stadionach razem ze skrzypcami elektrycznymi. Jednak zaczęłaś naukę na tych klasycznych. Kiedy „zmieniłaś” skrzypce? Skąd inicjatywa przejścia na elektronikę?
Zaczęłam śledzić tę branżę. Zauważyłam, że jeżeli chce grać tę muzykę rozrywkową – muszę występować bardziej dla ludzi. Od zawsze miałam z tylu głowy, że chciałabym grać na tych skrzypcach elektrycznych. Również jest dużo prościej nagłośnić skrzypce elektryczne. Ten rodzaj skrzypiec bardziej kojarzy się z tą muzyką rozrywkową. Instrument dobieram pod charakter wydarzenia.
Czy występowałaś w operach lub innych tego typu miejscach? Czy przeszłaś od razu tylko na takie granie dla ludzi na różnych wydarzeniach?
Ja przez wiele lat właściwie występowałam na takich klasycznych koncertach – w operach i w filharmoniach. Jeździłam po całej Polsce i koncertowaliśmy w przeróżnych miejscach. Dopiero później przyszła ta rozrywka.
Gdzie czujesz się bardziej komfortowo?
Zdecydowanie lepiej czuję się w rozrywce. Jak mogę improwizować, jak mogę wyrazić siebie, a nie tylko odgrywać nuty, które są zapisane. W muzyce klasycznej dążysz do perfekcji, ale tej perfekcji nigdy nie osiągniesz. Po prostu nie ma takiej możliwości. Zawsze będzie coś do poprawy. To jest też bardzo męczące. W muzyce rozrywkowej jest dużo więcej takiej swobody. Mogę wyrazić siebie oraz to co czuję. To też mnie bardzo rozwija. Przede wszystkim mogę w dotrzeć w ten sposób do większej liczby odbiorców.
Jak pamiętasz pierwszy telefon, pierwszą wiadomość z zapytaniem „czy przyjdziesz zagrać na stadionie”?
Tak, dostałam tą wiadomość właśnie od Śląska Wrocław. Bardzo ucieszyłam się, że będę miała okazję zagrać przed tak dużą publicznością. Jeszcze nigdy nie grałam przed tak szeroką publicznością w tamtym momencie, więc było to dla mnie coś innego, coś nowego. Nie ukrywam, że miałam to na swojej check liście, więc ucieszyłam się, że będę mogła zrealizować jeden z punktów.
Jak Natalia Burnagiel wspomina swój debiut na Tarczyński Arena we Wrocławiu?
Bardzo dobrze. Zostałam w ogóle bardzo miło przyjęta. Wszystko było też profesjonalnie przygotowane. W sumie był duży stresik przed tym wydarzeniem, ale on zniknął całkowicie, kiedy weszłam na murawę. Poczułam pozytywną energię od kibiców, która bardzo mi pomogła. To było niesamowite przeżycie!
Ile ćwiczyłaś utwór, który zagrałaś z kibicami?
Raczej niedługo, bo Freed From Desire jest utworem, który gram na większości imprez. To utwór, który wszyscy chcą, żeby zagrać. To jest znane oraz każdy lubi ten kawałek. Nie musiałam poświęcić na niego zbyt dużej ilości czasu.
Wyświetl ten post na Instagramie
W jaki sposób odzywają się do Ciebie kibice bądź organizatorzy? Myśląc tutaj o kibicach, którzy mówią „ale to było dobre”. Ludzie widzą Cię już na ulicach dzięki mediom społecznościowym?
Jeszcze nikt nie rozpoznaje mnie na ulicach. Organizatorzy odzywają się do mnie przez Instagrama lub dzwonią do mnie z polecenia. Zawsze odzywa się do mnie bardzo dużo osób po meczach. Zazwyczaj dostaję sporo wiadomości na swoje media społecznościowe z podziękowaniami, że było super. To jest w ogóle bardzo miłe, że ktoś docenia moje starania. W komentarzach są bardzo często gratulacje. To jest naprawdę super uczucie, gdy ktoś wyróżnia moją pracę.
Ostatnio byłaś na Stadionie Śląskim przy okazji Galacticos Show. Czy był któryś z piłkarzy, o którym pomyślałaś, ale super, że on tutaj będzie i będzie mógł mnie posłuchać?
Tak. Najbardziej ucieszyłam się z Ronaldinho, Francesco Tottiego i Jakuba Błaszczykowskiego.
Zamieniłaś z którymś z nich choćby dwa zdania przy okazji tamtego wydarzenia?
Nie, niestety nie udało się, bo była ochrona. Nie było jak dostać się do nich, ale sam fakt zobaczenia ich na żywo i myśl, że oni mogli mnie usłyszeć była super.

Wychodzi na to, że jesteś fanką piłki nożnej, skoro są Ci tak bliskie takie ikony światowego futbolu.
Bardzo lubię oglądać piłkę nożną, ale jeszcze bardziej lubię być na tych wydarzeniach. Wtedy czuję tą niesamowitą energię i dokładam swoją muzyczną cegiełkę.
Jakie jest Twoje największe marzenie, jeżeli chodzi o muzykę i sport? Czy jest miejsce, na którym chciałabyś zagrać? Jest jakiś zawodnik, na którego liczysz, że go spotkasz?
Mam bardzo, bardzo dużo marzeń takich muzycznych, oraz muzyczno-sportowych. Nie wiem, czy chciałabym je zdradzać, żeby nie zapeszać. Wolę się tym pochwalić, jak już uda mi się je osiągnąć.
Natalia Burnagiel zaprosza na kolejną rozmowę?
Tak!
Czekamy na spełnienie Twoich marzeń. Jakie emocje towarzyszą Ci, kiedy wchodzisz na płytę stadionu? Z murawy widzisz tysiące kibiców, którzy czekają na Ciebie.
Kiedy miałam zagrać pierwszy raz na stadionie, stresowałam się tym faktem, że będzie tak dużo osób. Jednak jak już tam wyszłam poczułam ekscytację i tylko to czuję kiedy za każdym kolejnym razem wychodzę na murawę. Nie mam w sobie w ogóle stresu. Czuję taki spokój, że jestem w odpowiednim miejscu i po prostu cieszę się chwilą.
Gdybyś miała opowiedzieć o Twoim dniu meczowym. Wiesz, że o godzinie 18:00 masz swoje „pięć minut”. Podporządkowujesz cały dzień pod ten moment z fanami?
Zazwyczaj wygląda to tak, że wstaję i rozgrywam się. Następnie przegrywam sobie wszystko, co mam zagrać na danym wydarzeniu. Później muszę trochę przewietrzyć głowę i porobić coś innego. Dzięki temu idę ze świeżą energią i mogę pokazać się najlepiej jak tylko potrafię.
Wyświetl ten post na Instagramie
Czy Natalia Burnagiel wyobraża sobie siebie w innym miejscu na ziemi z dala od muzyki?
Nie. Od piątego roku życia, kiedy tylko zaczęłam grać na skrzypcach, wiedziałam, że będę to robić całe życie. Nigdy nie miałam planu B. Zawsze był tylko ten plan A. Zawsze były to skrzypce, więc nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu i w innym zawodzie.
Spodziewałaś się, że Twoja kariera muzyczna tak przyspieszy przez prawie półtora roku?
Bardzo chciałam od samego początku, żeby to doszło do takiego poziomu, jak jest teraz. Nie sądziłam, że to rozwinie się tak szybko. Także jestem bardzo zadowolona z tego, jak to wygląda i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Mam nadzieję, że to dopiero początek i czeka na mnie jeszcze wiele wydarzeń muzyczno-sportowych.